piątek, 17 kwiecień
Zostaw komentarz

Kiedy po raz pierwszy Bllizzard przedstawił na Blizzconie Diablo Immortal, okazało się, że będzie to tytuł wyłącznie na urządzenia mobilne oraz ma być skierowany wyłącznie na rynek azjatycki. Po fali niezadowolenia fanów, Blizzard ugiął się i gra wylądowała nie tylko na urządzeniach mobilnych, ale także na platformę PC jako wersja beta. Tylko czy to był na pewno tytuł, na który czekali gracze pecetowi?

O tym, że zaraz po premierze gry, szambo się wylało, odnośnie ilości mikrotransakcji zawartej w grze i tego, że gra to typowy pay to win (P2W) pisać nie muszę, ale odniosę się do tego później. W pierwszej kolejności chcę skupić się na tych dobrych stronach gry a są dosłownie dwie. Tak, dobrze czytasz, tylko dwie.

Skorn zamiast Diablo

Pierwsza z nich to fabuła, która patrząc od strony użytkownika mobilnego jest na całkiem przyzwoitym poziomie. Jednak moje oko gracza pecetowego nie spogląda już tak łaskawie na fabułę Diablo Immortal. Historia jest sztampowa i mało ciekawa. Jedyny plus jest taki, że została stworzona w stylu Diablo i jako tako trzyma się kupy. Nie jest w żaden sposób ciekawa i nie wciąga. Równie dobrze można ją przeklikać i nic się nie straci. Bo w grze chodzi o jedno, eliminację wrogów i masowe zbieractwo.

Drugi dobry aspekt to optymalizacja i wymagania odnośnie PC. Jeśli chodzi o grafikę to ilość ustawień jest dość duża. Jedynej rzeczy, której nie da się zmienić to rozdzielczość, ponieważ jest to typowy port z wersji mobilnej, który automatycznie skaluje się do rozmiaru ekranu. Jednak nie skaluje się do rozdzielczości ekranu. Podczas rozgrywki karta graficzna nie była specjalnie obciążona i wychodzi na to, że rozdzielczość była niższa niż natywna monitora. Mimo wszystko Diablo Immortal wygląda ładnie, działa płynnie i nie można tytułowi w tej kwestii niczego zarzucić.

I to by było tyle jeśli chodzi o pozytywy.

Rozgrywka

No to zaczynamy festiwal co nie poszło tak jak trzeba, a w pierwszej kolejności polecę od samej rozgrywki. Misje fabularne są w miarę ciekawe, ale tak tzw. end game to typowe flaki z olejem. Powtarzalne zadania, które wykonuje się na przemian co parę dni. Mało tego zadania od karczmarza, które wykonuje się dla frakcji, czy też zadania od łowcy przygód, to dokładnie te same zadania, które są rozmieszczone na całej mapie. Jeśli chodzi o walkę, to ilość trafień wykonanych w kierunku słabszych przeciwników jest taka sama na początku fabuły przy pierwszym poziomie postaci, jak i na końcu z sześćdziesiątym poziomem postaci. Większa ilość trafień wymagana jest w momencie kiedy zamiast biegać po wyznaczonym poziomie trudności, postanowimy wejść na poziom wyżej. Dla przykładu, grając postacią z ponad dwudziestym poziomem mistrzowskim na poziomie Piekło 1, postanowiłem przenieść się na poziom Piekło 2. Bardzo szybko okazało się, że solo nie mam tam czego szukać. Może z ekipą dało by radę. Jednak jeśli gracz trzyma się wyznaczonej trasy przez twórców (czytaj poziomu trudności), to nie ma się czego obawiać. Solo poradzi sobie praktycznie z każdym wyzwaniem.

Mikropłatności

Co za tym wszystkim idzie, że statystyki postaci nie grają żadnej roli podczas zadawania obrażeń. Nie ma znaczenia czy postaci zwiększy się znacznie obrażenia. Nadal każdego przeciwnika trzeba trafić taką samą ilość razy. Więc inwestowanie w mikro płatności nie ma najmniejszego sensu. O tym dowiedziałem się dopiero po wykupieniu jednego z pakietu. Więc płacenie za tzw. boost, o którym się tak naczytałem przed zagraniem, nie ma sensu, bo w grze go nie ma, poza tym przedmioty unikalne i tak prędzej czy później wylecą nawet jeśli nie zainwestujemy ani złotówki. A przedmioty unikalne zawsze lecą z bossów oznaczonych na czerwono i pomarańczowo. Z tym, że tych drugich należy pokonać samemu lub zadać im jak najwięcej obrażeń. W innym przypadku nic ciekawego poza standardowym złomem nie poleci.

I żeby nie było, że bronię Blizzarda. Diablo Immortal to darmowa gra, więc normalną sytuacją jest, że w takim tytule znajdą się mikropłatności. Tyle tylko, że jest tego za dużo. Jeśli zdecydujesz się na zakup karnetu bojowego to otrzymujesz rzeczy, które TYLKO są w nim zawarte. Nic ponadto. Mało tego karnet bojowy został podzielony na dwie wersje, pierwsza biedniejsza za 5 euro*, zawierająca tylko dostęp do dodatkowych rzeczy, drugi droższy za 15euro*, dający od razu 10 poziomów karnetu bojowego oraz elementy ozdobne takie jak nowy wygląd portalu czy też specjalna ramka portretu. Tak aby wszyscy na około widzieli, że nie przycebuliłeś i dałeś zarobić. Powiększanie ekwipunku, dostęp zdalny do bazaru, czy też możliwość handlowania to koszt dodatkowych 10 euro*. Jest jeszcze ścieżka geniuszu za 20 euro*, dająca dostęp do legendarnych emblematów i specjalnej rudy nazwanej Skoria. Aby nie było tak łatwo pikselki te otrzymuje się dopiero po osiągnięciu odpowiedniego poziomu.

Poza tymi płatnymi dodatkami, możemy zakupić za realne pieniądze specjalną walutę, Wieczne Kule, za które możemy zakupić różne rzeczy, od elementów ozdobnych, po możliwość otwierania specjalnych skrzynek w samej grze. Jakby tego było jeszcze mało, to za Wieczne Kule można zakupić drugą specjalną walutę, Platynę. Tą wydajemy na inne dobrodziejstwa, można za nią zakupić rzeczy na bazarze oraz potrzebna jest do nasycenia talizmanu, który można założyć po osiągnięciu 60 poziomu postaci, nie wcześniej. Aby było zabawniej, nasycenie odbywa się na zasadzie losowania, więc jest nikła szansa, że uda się zmienić umiejętność na taką, która przyda się naszej postaci. A teraz najciekawsze, za najdroższy pakiet Wiecznych Kul należy zapłacić 100 dolarów i jeśli drogi czytelniku myślisz, że dostaniesz za to kilkadziesiąt tysięcy Wiecznych Kul, to nic bardziej mylnego. Otrzymasz raptem 6 tysięcy plus 1200 w gratisie. Jest to porażająco niska ilość, tym bardziej, że za jeden strój trzeba zapłacić tysiąc sztuk Wiecznych Kul. Rzeczy, za które należy zapłacić kulami w samej grze też do tanich nie należą. Co oznacza tylko jedno, na kule wydasz masę realnych pieniędzy i w sumie nic z tego za wiele w samej grze nie otrzymasz.

Ale czekaj, nie, nic z tych rzeczy. Blizzard jest tak dobry i zadbał aby gracz się nie uzależnił. Zakupu jednego z gotowych zestawów można dokonać raz na tydzień. Za to, samą walutę Wieczne Kule można już kupować bez limitu, a przynajmniej w sklepie nie widnieje informacja o limicie, tak jak w przypadku zestawów.

Swoją drogą limit tygodniowy jest tylko na dany pakiet, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby nabyć kilka innych pakietów w jednym tygodniu… tak hipokryzja ze strony Blizzarda.

Grind

W grze spędzam dość dużą ilość czasu i czasami przyglądam się temu o czym pisze czat. Dość często przewija się temat tzw. grindowania. Czym jest grind, w skrócie, mordowanie przeciwników aby osiągnąć więcej doświadczenia, co za tym idzie nabić wyższy poziom. Tyle tylko, że grind w Diablo Immortal nie ma najmniejszego sensu. Bicie potworków i poświęcanie temu setek godzin mija się z celem. Diablo Immortal został tak zaprojektowany, że tylko wykonywanie misji lub też eliminacja wyznaczonych przeciwników daje dużo doświadczenia. Dlatego należy odpuścić sobie grind w Diablo Immortal i skupiać się na wyznaczonych przez grę zadaniach.

Mało tego błogosławieństwo w kryjówce cieni daje nieporównywalnie więcej doświadczenia niż bieganie przez kilka godzin i farmienie expa. A na spotkaniu cieni za wiele nie trzeba robić. Praktycznie wystarczy, że postać znajduje w wyznaczonym pomieszczeniu.

Podsumowanie

Rozpisałem się więcej niż myślałem, więc czas powoli zakończyć tą recenzję Diablo Immortal. Przede wszystkim należy odpowiedzieć na podstawowe pytanie, dla kogo jest ta gra przeznaczona? Dla dzieci... a dlaczego tak uważam? Bo prawie wszystkie eventy, które odbywają się w grze odbywają się najpóźniej o 21. Po tej magicznej godzinie całkowicie nic ciekawego się w grze nie dzieje, pozostają tylko powtarzające się do znudzenia sztampowe aktywności typu dzienne misje, które notabene można wykonać raz na dzień.

Osobiście polecam, aby grę zakończyć po ukończeniu wątku głównego, bo wykonuje się go raz. Nie tak jak w poprzednich odsłonach Diablo, że po poziomie normalnym można było ponownie rozegrać fabułę na wyższych poziomach, koszmar i piekło. W diablo Immortal, fabułę rozgrywa się raz, a potem można sobie zmieniać poziomy trudności. Choć większość aktywności jest do wykonania na pierwszym poziomie piekła. Mikropłatności dla skórek całkiem spoko, nie warto kupować nic ponadto, bo i tak nie dostaje się żadnego boosta, poza itemami, które prędzej czy później wylecą z pokonanego przeciwnika. Obecnie jeszcze męczę Diablo Immortal do tzw. porzygu tak aby mi starczyło na kolejne lata. Bo nie planuje zakupu D4.

*ceny podaje w euro bo takie mam dostępne.

recenzja, Diablo Immortal

Wczytywanie komentarzy... Komentarz zostanie odświeżony po 00:00.

Zostaw komentarz jako pierwszy.

Zostaw tu swój ślad...
Niezalogowany ?
lub skomentuj jako gość