Kiedy zadebiutowała gra Stray część mainstreamowych mediów od razu ogłosiła tytuł grą roku. Tylko, czy aby nie pospieszono się z przyznaniem tytułu grze, którą można ukończyć w ciągu niecałych dwóch godzin? Czy Stray może konkurować z nadchodzącymi tytułami AAA, które pojawią się jeszcze w tym roku? Chyba nie.
I żeby nie było, Stray to bardzo przyjemna i bardzo ciekawa gra. Grało się w nią bardzo dobrze, ale w moim osobistym odczuciu potrzeba więcej, aby sięgnąć po laur najlepszej gry roku. Żeby nie być gołosłownym, przedstawię kilka rzeczy, które zwróciły moją uwagę podczas rozgrywki.

Gra o kocie
W pierwszej kolejności można powiedzieć, że Stray to tytuł, w którym głównym bohaterem jest kot. I przez kilkanaście minut po rozpoczęciu rozgrywki można wyciągnąć taki wniosek. Bo o ile na początku robimy typowe kocie rzeczy, tak później kot jest tylko i wyłącznie przewoźnikiem, który wykonuje posłusznie zadania jakie zleca mu mały robocik zwany B12, w którym zapisano szczątki ludzkiej pamięci. I tak zamiast zwiedzać świat po swojemu, główny bohater-kot stał się niewolnikiem swojego pana i posłusznie wykonuje polecenia. Czy jest w tym coś złego? Absolutnie nie. Jednak na pierwszy rzut oka wielu graczom może umknąć ten aspekt.

Ciekawy świat
W grze Stray poruszamy się po mieście, które zostało z pewnych względów odizolowane od reszty świata. Miasto to zostało stworzone, aby chronić grupę ludzi. Jednak ludzkość po czasie wyginęła i ich miejsce zajęły roboty. Każda z dzielnic tego miasta jest unikalna na swój sposób. Można powiedzieć, że zostały one przygotowane dla poszczególny klas. I wszystko byłoby ok, gdyby nie fakt, że miasto mimo iż jest unikalne, to historia opowiedziana o nim jest przedstawiona w bardzo pobieżny sposób. Im wyżej dostajemy się do kolejnych dzielnic tym mniej jest o nich informacji. O ostatnim etapie nie ma praktycznie nic. Jedyne co wiadomo, to to, że żyła w nim najwyższa klasa społeczna. Szkoda, że nie zgłębiono losów tego miasta i nie opowiedziano co się wydarzyło na przełomie lat. Wtedy historia byłaby ciekawsza. Jednak narracja jest nastawiona na to, by pędzić kotem do przodu i za bardzo nie zwracać uwagi na szczegóły. Ważne, aby wykonać zadanie do jakiego został stworzony B12.
A szkoda, bo sama gra aż się prosi o to, aby wcisnąć w nią kawał dobrej historii. Jest gdzie i jest jak. Dostępna historia nie jest zła jednak brak jej głębi, którą gdzieś po drodze twórcy zatracili.

Wymagania i błędy
Zacznę od błędów i bugów, bo tych jest mało i nie przeszkadzają w rozgrywce. Od dnia premiery pojawiło się już kilkanaście patchy naprawiających i liczba błędów sukcesywnie spada. Osobiście nie uświadczyłem w grze błędu, który by doprowadził do popsucia jakiegoś zadania, czy też skutecznie uniemożliwił dalszą rozgrywkę. Raz udało mi się sierściuchem utknąć w teksturach, ale wystarczyło trochę poruszać gałką od kontrolera, aby kot wydostał się z opałów.

Natomiast jeśli chodzi o wymagania to na karcie RTX 3080 licznik FPS praktycznie ciągle wyświetlał 144 klatki, więc gra od tej strony została przygotowana bardzo dobrze. Nic nie chrupało nic nie ścinało, rozgrywka odbywała się płynnie.

Czy warto sięgnąć po Stray
Pomimo tego, że wcześniej nakreśliłem kilka rzeczy, które mi się nie spodobały, to uważam grę Stray za ciekawy tytuł. Gra jest przyjemna w odbiorze, nie męczy, nie nudzi i nie stresuje. Wizualnie została przedstawiona w bardzo ciekawy sposób. Nowym doświadczeniem jest zwiedzanie świata z perspektywy kota, zamiast poruszania się jakimś ludzkim bohaterem . Zwiedzane miasto jest bardzo ładnie przygotowane od strony wizualnej. Co najważniejsze to występują w nim widoczne i odczuwalne zmiany. Dla przykładu po dotarciu do dzielnicy nazwanej „Śródmiasto” mieszkania są dostępne bez żadnych ograniczeń, jednak z czasem po wykonaniu pewnych czynności związanych z fabułą okazuje się, że teren został odgrodzony i pojawiły się drony patrolujące miejsce. Takich smaczków w grze Stray znajduje się więcej i naprawdę cieszą kiedy widzimy, że nasz kot przyczynił się do zmian.

Podsumowanie
Pisać o grze więcej nie będę, bo musiałbym zacząć opisywać to co się w grze dzieje, a to by oznaczało, że po przeczytaniu tej recenzji potencjalny gracz wiedziałby praktycznie wszystko. Stray nie jest drogim tytułem, bo i też nie oferuje zbyt długiej rozgrywki. Swoją zabawę ukończyłem w niecałe dziesięć godzin. Chciałem zajrzeć w każdy zakamarek. Jednak gra jest tak krótka, że da się ją ukończyć w czasie poniżej dwóch godzin. Jest nawet za ten wyczyn osiągnięcie. Czy tytuł jest wart wydania stu osiemnastu złotych to już kwestia indywidualna. Ja dobrze się bawiłem i nie żałuję wydanych pieniędzy.
Tytuł zakupiony został z własnych środków.