Barn Finders to tytuł stworzony przez polskie studio Duality Games. Studio, które zostało powołane do życia w 2017 roku, a gra Barn Findsers jest ich pierwszym dzieckiem jakie ujrzało światło dzienne i trafiło do rąk graczy.
Najstarszy wujek
Gra rozpoczyna się spotkaniem z wujkiem, który już na początku daje nam do zrozumienia kto w tym domu rządzi. To on jest od wydawania poleceń, a my od pracy. Sama gra opiera się na znajdywaniu kosztownych rzeczy, gdzieś tam pozostawionych w starych stodołach czy porzuconych w domach lub magazynach. Następnie rzeczy te sprzedajemy w sklepie naszego wuja. Z każdą kolejną misją gra odkrywa karty i okazuje się, że posiada ona całkiem ciekawą i rozbudowaną fabułę. Główną rolę odgrywa agencja nazywająca się M.I.K.K.O, która kontroluje wszystko, a jej agenci są tak bezczelni, że potrafią nas nachodzić w sklepie, wypytując o różne informacje. Z czasem dowiadujemy się o wielu ciekawych rzeczach i nie wszystko jest tak oczywiste jak by się mogło wydawać. W grze nie ratujemy świata, lecz nasza misja jest z góry zaplanowana i równie bardzo ważna ;)

Mechanika
Jeśli chodzi o same misje, odwiedzamy różne miejsca, gdzie naszym zadaniem jest znalezienie wartościowych rzeczy, a śmieci możemy przerobić na elementy, które potem wykorzystujemy do naprawy zepsutych rzeczy. W każdej z miejscówek mamy też poukrywane specjalne przedmioty, takie jak np. elementy wykończeniowe podłóg i ścian, które można wykorzystać w sklepie. Specjalne części, z których możemy złożyć bardziej wartościowe rzeczy, części komiksu oraz rolkę złotego papieru toaletowego. Każde z odwiedzanych miejsc jest unikalne i nigdy nie natrafimy na podobną lokacje, poza magazynami gdzie rozgrywają się wojny licytacyjne. Po zebraniu wszystkich rzeczy, które uda się nam znaleźć, wracamy do sklepu wujka gdzie czyścimy i naprawimy fanty, które tego wymagają, by umieścić je na półce sklepowej. Ceny produktów są z góry ustalone, jednak za pomocą mini gierki możemy cenę podbić lub możemy stracić. Jednak zawsze mamy możliwość ostatecznej decyzji czy chcemy sprzedać dany przedmiot za ustaloną cenę. Ten sam system działa kiedy chcemy odkupić przedmiot, bo też jest taka możliwość. Jednak w przypadku odkupienia mini gierka jest dużo trudniejsza i dość często nie uda się nam zbić ceny.

Ogrywając demo, bo jest taka możliwość sprawdzenia sobie gry, funkcjonuje trochę inny system, gdzie musimy czekać na konkretną ofertę i nie mamy możliwości negocjacji ceny. Z perspektywy czasu to rozwiązanie bardziej przypadło mi do gustu, niż w kółko powtarzanie mini gierki, która z czasem staje się monotonna. Jednak nie możemy z niej zrezygnować, bo do co drugiej misji potrzebujemy jak największego zabezpieczenia finansowego, by móc wygrać licytację o miejscówkę. Do tego po kilku rozegranych misjach otrzymamy dostęp do wojny licytacyjnej, gdzie będziemy mogli zakupić porzucony magazyn wypełniony, różnej maści dobrami. Takich magazynów jest kilka, a za wygranie większości magazynu, czy jak kto woli boksu jest nagroda główna w postaci pojazdu, za który będziemy w stanie zgarnąć ładną sumkę.

I wszystko by było ok, gdyby nie fakt, że każdy z magazynów, oferuje znalezione wcześniej przedmioty na innych mapach. Osobiście brakowało mi tzw. złotego strzału, gdzie za znaleziony przedmiot dostalibyśmy dużo większą sumkę. Jakby nie patrzeć, rozbudowa sklepu pochłania trochę pieniędzy, a ponowne odwiedzenie zwiedzonej już lokacji jest mało interesujące i robi się to tylko, aby uzbierać więcej pieniędzy. Nie oszukujmy się, maksymalnie znajdziemy około sześć przedmiotów w ponownie odwiedzonej lokalizacji. I takie odwiedziny są mało ciekawe.

Po każdej mapie mamy podsumowanie, co i ile udało się nam zebrać. Zawsze, przed opuszczeniem mapy, mamy możliwość powrotu w poszukiwaniu pominiętych przedmiotów . Jednak na wojnach ani razu nie udało mi się znaleźć wszystkiego, ponieważ przedmioty albo lądowały na dachu albo też wpadały pod mapę. Przez co zawsze byłem stratny. Trochę szkoda, że po 10 miesiącach od premiery gry nie poprawiono takich błędów.

Jak to działa?
A skoro mowa już o błędach, to do listy należy dodać źle zaprojektowane wiszące półki sklepowe, gdzie wieszane przedmioty po prostu potrafią wpaść w tekstury i być niewidoczne. Kilka razy wpadłem postacią w tekstury na zwiedzanej mapie i musiałem wczytywać grę, bo nie byłem w stanie wydostać się z nich. Widać tutaj brak konkretnych testów, przed wypuszczeniem gry na rynek. Nie zdarzyło mi się, aby gra wysypała się do Windowsa, jednak czuć pośpiech jaki towarzyszył przy tworzeniu gry i braku zadbania o detale, które czasami rażą w oczy. Tak samo jak klienci odwiedzający nasz sklep. To dokładnie te same modele postaci, które biorą udział w wojnach licytacyjnych. Muzyka jest przeznaczona raczej dla fanów Country, a jak ktoś nie przepada za takim rodzajem muzyki to będzie go kuła w uszy. Na szczęście radio można wyłączyć w sklepie i oszczędzić sobie cierpienia.

Sam pomysł na grę uważam za udany i można się fajnie przy tytule zrelaksować, bo w sumie poza szukaniem przedmiotów nie mamy w niej żadnych akcji, które wymagały by od nas większego skupienia. Humor i gagi jakie zaimplementowano przy pierwszym spotkaniu z grą, mogą być odebrane przez gracza jako żenujące, ale z czasem humor się wyostrza i można parsknąć ze śmiechu w nieoczekiwanym momencie. Szkoda tylko, że jest tego tak mało, bo wujaszek mimo ostrego wstępu bywa pocieszny i zabawny.

Wymagania sprzętowe
Gra nie wymaga potwora do działania i GTX 1060 w zupełności wystarczy. Owszem zdarzają się chwilowe dropy fps gdzieś przy jakimś przerywniku ale jest tego tak mało, że nie zwraca się na to uwagi. Gra działa poprawnie również na padzie i w taki sposób ją ogrywałem. Nie wymaga ona szybkich ruchów, ale powolnego rozglądania, więc gra się przyjemnie na kontrolerze.

Podsumowanie
Grę wyceniono na 72 złote, co nie jest wygórowaną ceną. Jednak jeśli uważasz że jest inaczej to wystarczy poczekać, bo dość często jest na nią promocja. Ja się przy Barn Finders bawiłem bardzo dobrze i nie na mojej twarzy zagościł uśmiech. Czas jaki zajęło mi ukończenie gry to około 25 godzin. Nie jest to może dużo, ale pod uwagę należy wziąć fakt, że rzadko wracałem do odwiedzonych już miejscówek aby zasilić fundusze. Wszystko przez to, że zachciało mi się bawić w upiększanie sklepu, a potem brakowało kasy na wygranie licytacji. Ja od siebie jak najbardziej polecam tą grę każdemu, bo bez względu na wiek można się przy niej dobrze zrelaksować.