Na rynku znajdują się gry, które po prostu są grami oraz są tytuły, które są sztuką. Do tych drugich należy gra Scorn. Tytuł, który potrafi urzec swoją wizją i stylem graficznym. Jednocześnie jest to gra, która nie wyjaśnia nic jeśli chodzi o fabułę. Ot symulatorem chodzenia nazywany przez różnych graczy . Tylko czy na pewno jest to tylko symulator chodzenia?
Aby od razu uciąć wszelkie spekulacje i niedomówienia, to nigdy nie śledziłem postępu prac związanych z tą grą na platformie Kickstarter. Moja wiedza opiera się jedynie na obejrzanych od czasu do czasu trailerach przygotowanych przez twórców oraz samej rozgrywce. Nie wiem więc czym ta gra miała być, co miało się w niej znajdować. Recenzja, którą czytasz powstała na podstawie gotowego, ogranego przeze mnie produktu. Nie znajdziesz w niej żadnych wycieczek, czy oczekiwań względem tego tytułu. A jeśli drogi czytelniku takie posiadasz to pochwal się swoimi przemyśleniami w komentarzu. Z miłą chęcią przeczytam i zapoznam się z twoją opinia. A teraz do rzeczy.

Pierwsze wrażenie
Powiadają, że pierwsze wrażenie jest najważniejsze... Kiedy na moim ekranie zagościł Scorn, wiedziałem że udaje się w podróż w nieznane. Mimo iż, wcześniej oglądałem trailery to nie było to samo. Postać, którą przyszło mi się poruszać była dla mnie obca. Ba, cały świat wyglądał jak coś czego wcześniej nie widziałem. I od razu to kupiłem. Nie czułem się w tym świecie komfortowo, ale pierwsze minuty gry dały mi do zrozumienia, że mam coś do wykonania. Nie wiedziałem za bardzo co to jest, bo gra nie prowadzi jak po sznurku. Nie ma mapy, nie ma znaczników, nie ma GPS. To ja jako gracz miałem za zadanie dowiedzieć się co należy zrobić. I jest to pierwszy element gry, który nie przypadł wielu graczom do gustu, zwłaszcza tym młodszym, którzy przyzwyczajeni do prowadzenia jak na smyczy, nie wiedzieli co robić. A przynajmniej takie zarzuty pojawiły się w stronę twórców kilka godzin po premierze.

Kolejnym zarzutem była sama rozgrywka. Tutaj nie bardzo wiem jak to opisać, bo gra nigdy nie była przedstawiana jako typowa strzelanka. Jasne, w grze znajduje się możliwość operowania bronią, jednak jest ono ograniczone do minimum. Nie ma hord przeciwników do pokonania. Z pistoletu ze zmiennymi końcówkami należy korzystać z rozwagą. Raz, że amunicji jest bardzo mało, dwa wiele konfliktów daje się rozwiązać pokojowo. Wystarczy poczekać aż przeciwnicy sobie przejdą lub najzwyczajniej przebiec obok nich.

To nie jest horror
I to właśnie nieagresywne rozwiązania sprawiają, że gra nabiera jeszcze lepszego klimatu. Przez cała rozgrywkę nie czułem strachu. Przy Scorn nie czułem absolutnie, że gram w horror. Za to bardzo odczuwałem zaszczucie i miałem dziwne wrażenie, że coś jest z tym światem bardzo nie tak. I faktycznie po krótkim prologu okazało się, że coś co w nim wykonywałem nie udało się. Urządzenie, które do czegoś służyło wybuchło. Nie wiem ile czasu upłynęło od tej nieszczęsnej awarii, ale świat jaki zastałem po powrocie wyglądał jakby minęły wieki. A stąd to wiem, bo kiedy po raz kolejny pojawiłem się w miejscach, które wcześniej odwiedzałem wszystko było zniszczone i pokryte pyłem. Gra wciąż nie wyjaśniała i nie dawała żadnych wskazówek, nadal nie znałem swojego celu podróży i co mam po drodze wykonać. Poprzednia misja zakończyła się niepowodzeniem, co teraz? Serię takich pytań można sobie zadawać aż do samego końca gry. Bo Scorn to podróż, w której to ty graczu masz się dowiedzieć dlaczego i po co to wszystko robisz.

Oczywiście jak to bywa, zaraz po premierze pojawiło się dużo interpretacji samej gry. Począwszy od cyklu życia skończywszy na wyjaśnieniach zaciągniętych z Kikstartera. Równie dobrze można do tego wszystkiego dorzucić motyw próby naprawienia tego, co się bliżej nieokreślony czas temu wydarzyło. A postać, w którą się wcielamy to zwykły serwisant, którego zadaniem jest przywrócenie systemu do poprawnego działania. Gdy to się nie udaje, postanawia on najzwyczajniej w świecie uciec. A przynajmniej takie wysnułem wnioski po tym co zobaczyłem na ekranie.

Oprawa dźwiękowo wizualna
Graficznie gra ma swój urok. Czasami potrafi być obrzydliwa, oczywiście wszystko zależy od punktu widzenia gracza. Oprawa dźwiękowa stoi na najwyższym poziomie. Nie ma w niej zbyt dużo muzyki. Jednak dźwięki jakie towarzyszą podczas zwiedzania kolejnych poziomów gry zostały bardzo dobrze dobrane. Od strony technicznej też grze nie ma co zarzucić. 144 klatki wyświetlane w rozdzielczości 4K z okazjonalnymi bardzo małymi spadkami pokazują tylko, że w tytuł włożono dużo pracy. Co jest swoistym ewenementem ponieważ przez kilka ostatnich lat bardzo rzadko zdarzało się, aby gra na premierę była tak dobrze zoptymalizowana. Co stawia obecnie Scorn na podium stawki biorącej dział w wyścigu o grę 2022 roku.

Można się ze mną zgodzić lub nie, ale jedno trzeba przyznać, że obecnie Scorn to tytuł któremu należy się laur gry roku 2022. Czy ten tytuł zostanie dowieziony do mety, to okaże się dopiero pod koniec roku. Dopiero mamy październik i w kalendarzu jest jeszcze kilka ciekawych tytułów. Praktycznie nigdy się nie zdarzyła sytuacja, że zaraz po ukończeniu gry okrzyknąłem ją mianem gry roku. Jednak, ze Scorn jest inaczej, bo widać, że ktoś włożył dużo serducha i pracy w przygotowanie tego tytułu i należy to docenić. Gra ma swój urok i potrafi zachwycić, jednak potrafi też bardzo zniechęcić młodszą część społeczeństwa graczy, którym może być trudno zrozumieć fenomen Scorn. Bo tzw. „lizanie ścian” przez wiele osób było mocno akcentowane w internecie. Noty jakie gra otrzymuje są bardzo skrajne od siebie. Jednym się podoba i wychwalają pod niebiosa, natomiast opinie drugiego obozu szorują dno aż huczy.

Podsumowując
Scorn to bardzo ciekawy tytuł, do którego należy podejść z otwartym umysłem bez jakichkolwiek uprzedzeń. Sama gra to swoistego rodzaju sztuka, którą należy oglądać, podziwiać oraz rozszyfrowywać na swój własny sposób. Minusem na pewno jest czas jaki wymagany jest do ukończenia gry. Pięć, sześć godzin to zdecydowanie za krótko. Choć cena gry nie jest wygórowana, bo w przedsprzedaży i w dniu premiery była dostępna za 125 złotych, to już od Ciebie czytelniku, graczu zależy czy jesteś w stanie zapłacić takie pieniądze.
Gra została zakupiona z własnych środków.