Kiedy pojawiła się informacja o tym, że kolejny duży tytuł Sony trafi na platformę PC, w sieci dużo wpisów sugerowało, że jeden z lepszych tytułów trafił w ręce pecetowych graczy. Jednak po ukończeniu gry Marvel’s Spider-Man remastered, mam zgoła odmienne zdanie i uważam, że to średnio dobra gra, na pewno nie jest to najwyższa półka.
I żeby nie było, ocena ta nie wynika tylko z jednego aspektu, lecz po sklejeniu wszystkich elementów układanki w całość. Nie zawsze jest dobrze, nie zawsze jest źle, wiele rzeczy które opiszę w tej recenzji po prostu już dawno pojawiło się w innych grach i dla mnie nie były niczym zaskakującym. Poza jedną rzeczą, która bardzo mi się w grze spodobała, a której próżno szukać w tytułach konkurencji. O tym później.

Zabili go i uciekł
Zacznę od fabuły Marvel’s Spider-Man remastered, ponieważ jest ona silnikiem napędowych. Nie mogę napisać o niej nic złego, bo misje są bardzo zróżnicowane i ciekawe. Jednak muszę się przyczepić do bardzo pompatycznego zakończenia gry. Rozumiem, że ostatni Boss musi być jakimś wyzwaniem, ale przeciąganie nieuniknionego, stało się w grach już dawno nie tyle nudne, co męczące i irytujące. Zwłaszcza kiedy fabuła rozgrzewa się w pewnych momentach tak mocno, że człowiek odnosi wrażenie, że już za chwileczkę, już za momencik pojawią się napisy końcowe. Po czym okazuje się, że jednak nie. Mam też duże ale, jeśli chodzi o eliminację pozytywnych postaci. Myślę, że zagrywka z wyborem między ludźmi z miasta, a ukochaną osobą była zrobiona słabo. Jeśli miałbym wpływ na ten aspekt fabuły na pewno wybrałbym ocalenie ukochanej osoby. Bo dlaczego mam ratować ludzi, którzy gdyby mogli to by Spider-Mana własnoręcznie zadusili. Ale Insomniac Games zdecydowało o tym, że gracz nie ma żadnego wpływu na fabułę. Jest tylko zwykłym widzem, którego zadaniem jest odegranie z góry zaplanowanej roli. Nie jest to złe rozwiązanie, jednak od jakiegoś czasu gry z takim typem narracji starają się narzucić tylko jeden punkt widzenia, co jest bardzo złe.

Misje poboczne, czy jak kto woli zapychacze czasu, na pierwszy rzut oka wyglądają ciekawie. Do momentu, w którym pojawią się na ekranie ponownie z delikatnie przypudrowanym noskiem. I naprawdę uważam, że gdyby dane aktywności pojawiły się na mapie tylko raz, byłoby dużo ciekawiej jeśli chodzi o całokształt gry. Jednak wychodzi na to, że nadal w branży łatwiej jest zrobić kopiuj wklej i zapchać mapę powielającymi się aktywnościami, które potrafią wynudzić niż zrobić coś co ma sens kosztem nawet skrócenia całej rozgrywki.

Manhattan
Jeśli chodzi o miasto to zostało ono bardzo dobrze przygotowane. Od strony wizualnej jest naprawdę ciekawie. Zmieniające się pory dnia dodają miastu dodatkowego uroku. Ruch uliczny czy ruch pieszy też został ciekawie przygotowany. Nic się nie psuje, ruch pojazdów jak i ruch pieszy wygląda w miarę naturalnie. Mało tego każda aktywność w mieście jest zaznaczona. Jeśli gdzieś bandyci przewrócili pojazdy lub doszło do wypadku to po wykonanej aktywności nic nie znika. Z progresem gry rośnie też ilość takich miejsc gdzie coś się wcześniej wydarzyło i można podczas bujania nadal je wypatrzeć. Konsekwencje poczynań pająka mają swoje odniesienie w wyglądzie miasta. Z czasem zaczyna panować na ulicach coraz większy bałagan. I to jest coś czego brakuje w grach. Bo w wielu tytułach z otwartym światem, po wykonaniu jakiejś aktywności gdzie demolujemy teren, po zakończonej misji wszystko znika i wraca do stanu początkowego. W grze Marvel’s Spider-Man remastered na szczęście nie uświadczy się tak słabych rozwiązań. Jednak ma to swój minus, z postępem rozgrywki, w miejscu gdzie był wypadek dalej stoją pojazdy, ale brak jakiejkolwiek aktywności ze strony NPC-ów. Co przy bliższym przyjrzeniu się wygląda słabo. Na szczęście na takie rzeczy nie zwraca się za bardzo uwagi i w sumie podczas bujania urozmaicają wygląd miasta.

MJ
Jest taka jedna postać w całej grze, o której nie mogę napisać nic pozytywnego. MJ bo o niej mowa, to najbardziej irytująca postać w całej grze. Zawsze coś odwali i zawsze trzeba ją ratować z opałów, bo włazi nie tam gdzie trzeba. Niby Peter Parker i Mary Jane Watson to postacie, które są już pełnoletnie. Jednak postać MJ została tak napisana jakby była nastolatką. Jakieś dziewczęce fochy, by po chwili zacząć zachowywać się jak dorosła kobieta. Co potrafi całkowicie rozbić całą narrację i klimat gry. Jak widać rudy kolor włosów zobowiązuje.

Jak działa Marvel’s Spider-Man remastered na PC
Zacznę może od tego, że gra Marvel’s Spider-Man remastered jasno i dokładnie pokazuje, że technologia Ray tracing została wprowadzona jakieś dziesięć lat za wcześnie na rynek i nie warto korzystać z tego ficzeru w samej grze. Bo poza spadkiem wyświetlanych klatek na ekranie, za wiele nie wnosi. Wszelkie refleksy czy też odbicia, jakoś rewelacyjnie nie wyglądają względem tego co potrafi wygenerować sam silnik gry. Po Hitmanie 3 jest to kolejny tytuł, który wyraźnie pokazuje, że dobrze przygotowany silnik radzi sobie równie dobrze z odbiciami i refleksami co technologia zabijająca wydajność kart graficznych. Do technologii DLSS nic nie mam, bo jest to coś czego gracze potrzebowali już dawno w grach. Z wyłączonym Ray tracingiem nie tylko rośnie liczba wyświetlanych klatek na ekranie, lecz spada zapotrzebowanie energetyczne karty graficznej. Co jest zdecydowanie na plus. Z wyłączoną funkcją Ray tracing karta graficzna pobierała około 280 watów. Natomiast z włączoną funkcją Ray tracing karta graficzna dobijała do maksymalnego poboru 350 watów. Bez Ray Tracingu liczba klatek oscylowała między 120 a 144 klatek z okazjonalnymi spadkami. Natomiast kiedy Ray tracing był w pełni załączony, to dość często dochodziło do spadku klatek poniżej 60 fps, co czyniło rozgrywkę mało komfortową. Marvel’s Spider-Man remastered to odświeżona wersja, która miała swoją premierę w 2018 na konsolach Playstation 4. Mimo to w grze nadal można natrafić na bugi czy glitche graficzne. Jest to normalna sytuacja jeśli chodzi o gry typu sandbox, nie ma tego dużo, jednak czasami się zdarzają i potrafią popsuć rozgrywkę.

Podsumowując
Czy Marvel’s Spider-Man remastered to tytuł z górnej półki, za który trzeba zapłacić 260 złotych? Zdecydowanie nie. Tak jak nie mam nic do wyceny poprzednich gier od Sony, bo uważam, że uczciwie zostały wycenione, tak w przypadku Spider-Mana uważam, że cena jest z kosmosu. Nie wspomnę, że pierwsza cena jaka pojawiła się na platformie Steam oscylowała w okolicach 300 złotych bez złotówki. Chciało by się powiedzieć, że gracze zagłosują portfelem, jednak posucha w dobrych grach sprawiła, że mało kto przejmował się tak wygórowaną ceną. Przedsprzedaż podbiła listę bestsellerów na Steamie.

Dało to zielone światło Sony, aby w przyszłości kilkuletnie gry przenoszone z platformy Playstation były wyceniane jako nowy produkt. Sama gra też nie jest jakimś ciekawym produktem. W wielu miejscach odnosiłem wrażenie, że gram w produkcję Ubisoftu, w negatywnym słowa znaczeniu. Osobiście oczekiwałem, że gra o pajączku zacznie się od genezy powstania Spider-Mana. Jednak Marvel’s Spider-Man remastered od razu wrzuca gracza w wir wydarzeń. Owszem, w grze pojawia się wątek z Miles Morales, który pokazuje jak młody chłopak staje się kolejnym Spider-Manem. Zdecydowanie wolałbym genezę powstania Spider-Mana, którym toczy się głównie rozgrywkę.

Marvel’s Spider-Man remastered moim zdaniem, to dobry średniak, w który warto zagrać, ale po obniżce cen. Nie jest to na pewno gra typu AAA. Mimo ciekawych rozwiązań, dużo jej brakuje. Ja dalej czekam na te „hity” od Sony i może w końcu się doczekam. Może takim tytułem będzie Uncharted, który według zapowiedzi ma się pojawić jeszcze w tym roku, a może to The Last of Us okaże się grą, która wywoła u mnie efekt WOW i szczęka mi opadnie. Kto wie, póki co Marvel’s Spider-Man remastered jest dla mnie zdecydowanie przehajpowanym tytułem. Jednak nie tak bardzo aby go skreślać z listy ciekawych pozycji, co to to nie. Jednak po premierze Marvel’s Spider-Man remastered w wersji PC, osobiście będę z większym dystansem podchodził do wypowiedzi jakie pojawiają się w internecie odnośnie gier ze stajni Sony.
Gra została zakupiona z własnych środków.