piątek, 17 kwiecień
Zostaw komentarz

Od jakiegoś czasu rozglądałem się za nowym laptopem z wyższej półki, bo obecny, który posiadam już swoje lata ma, a podróżowanie z nim do najprzyjemniejszych nie należy ze względu na gabaryty i wagę. Na chwilę obecną szczerze powiedziawszy nie ma za bardzo w czym wybierać. Albo cena nieadekwatna do tego co siedzi w środku albo czegoś brakowało, co było dla mnie ważne przy wymianie sprzętu. Poświęciłem kilka tygodni na przeszukanie internetu i znalazłem dosłownie kilka ofert. Tylko jedna z nich zawierała laptopa, który spełniał moje wymagania, a nawet miał trochę więcej niż szukałem.


Wymagania

Pierwsza rzecz, której wymagałem od laptopa to APU od AMD. Bo seria APU 5XXX, AMD bardzo się udała. Nie chciałem procesora od Intela. Problemy jakie miałem z platformą Extrime od Intela na desktopie, gdzie ciągle coś się psuło, słusznie wybiła mi z głowy używanie tej platformy. Aby nie zostać odebranym źle, wspomnę tylko że w okresie ostatnich 10 lat w każdym moim komputerze gościł procesor tej właśnie firmy.

 

 

Kolejnym wymogiem była karta graficzna z obecnej serii 3XXX kart od Nvidii. Owszem, były tańsze ciekawe opcje laptopów, ale większość z nich oferowała karty z serii 2XXX lub co gorsza z serii 1XXX. Zakup laptopa to inwestycja na kilka lat, więc nie było mowy o półśrodkach, czy też cofaniu się technologicznie wstecz.


Poprzedni laptop posiadał matrycę w proporcjach ekranu 16:9 FullHD z odświeżaniem 60Hz. Jako, że od lat działam na monitorach 2k 144Hz więc postanowiłem, że dobrze byłoby gdyby matryca w nowym laptopie też miała takie odświeżanie oraz byłaby typu IPS. Matryca, którą posiada Hyperbook Pulse V15 to matryca IPS z odświeżaniem 165Hz, co aż ponadto spełniało moje wymagania.

 

 

Ostatnią rzeczą jaka jest mi potrzebna w laptopie to czytnik kart SD. Dość często z niego korzystam, dlatego to była opcja „must have”. Takowy znajduje się w Hyperbook-u V15 w wersji dla kart mikro SD. Patrząc na swoją kolekcję kart SD to bardziej poręczny byłby czytnik kart SD, ale większość sprzętu, z którego korzystam i tak wymaga kart mikro SD i muszę korzystać z przejściówek podczas odczytu. Nie będę się nad tym za bardzo rozwodził. Jest, działa i to przyzwoicie.


Obudowa

Skoro wyjaśniłem czego szukałem, to teraz napiszę co dostałem i ile czekałem na laptopa, bo ten w odróżnieniu od sprzętu konkurencji jest składany dopiero po złożeniu zamówienia. Zacznijmy od obudowy i wyglądu. Hyperbook Pulse V15 to laptop o matrycy wielkości 15.6 cala. Wydawać mogłoby się, że taki średniej wielkości, jednak w rzeczywistości bliżej mu do 14 calowego odpowiednika, a wszystko to dzięki bardzo cienkim ramkom otaczającym ekran.


Wymiary Hyperbook-a V15 to 35,5 cm na 23,6 cm a jego grubość, nie licząc gumowych nóżek to niecałe 2 cm. Obudowa wykonana jest ze stopu magnezu, co zapobiega jej palcowaniu. Tylko dolna klapa zasłaniająca podzespoły została wykonana z plastiku. Osobiście uważam to za słabe, bo laptop do tanich nie należy i u konkurencji można znaleźć w podobnej cenie modele, które są wykonane całe ze stopu magnezu czy też aluminium.

 


Na przednim panelu nie znajdziemy nic poza ukrytym paskiem LED wyświetlającym różne efekty świetlne. Obecnie taka panuje moda, że laptopy gamingowe, bo takim Hyperbook V15 jest, posiadają dodatkowe „świecidełka”. Na szczęście pasek ten, nie jest w pełni widoczny i jak ktoś nie lubi takich bajerów to zawsze może podświetlenie wyłączyć w biosie.

 


Na lewym panelu mamy port, USB 3.1 Gen 2 oraz osobne wejścia na słuchawki i mikrofon.

 


Tylny panel to wejścia, od prawej, port zasilający, port LAN o prędkości 2,5 Gbita. Co ciekawe w opisie znalazłem, że to tylko 1 Gbit. Wyjście HDMI, podejrzewam, że w wersji 2.0 bo nie spotkałem informacji na ten temat oraz port USB C z możliwością puszczenia sygnału Display Port w wersji 1.2.

 


Prawy panel, czy jak kto woli bok laptopa oferuje porty takie jak USB 3.1 Gen 1 oraz czytnik kart, który obsługuje takie karty jak Micro SD, Micro SDHC czy też Mikro SDXC, czyli wszystkie popularne formaty.


Po obu stronach laptopa bliżej przedniej krawędzi zostały schowane głośniki stereo.


Po otworzeniu pokrywy, naszym oczom pojawi się matryca, a ta wykonana jest w technologii IPS o wielkości 15,6 cala i odświeżaniu 165Hz. Na głównej części znajduje się klawiatura gładzik oraz przycisk uruchamiający laptopa, obok którego znajduje się dioda informująca o ładowaniu baterii. Natomiast po lewej stronie od przycisku zasilania znajduje się przycisk turbo, którym możemy sterować prędkością obrotów wentylatorów oraz przełączać laptopa w różne tryby. W moim przypadku przełaczanie różnych trybów nie działa, ze względu na zainstalowany system. Działa tylko funkcja sterowania samymi wentylatorami. Funkcję sterowania przycisku turbo możemy również ustawić w biosie.


Jeśli chodzi o bios to jest...

...biednie.

Do czego zmierzam, sam bios posiada zaledwie pięć zakładek.

 

 

Pierwsza podaje standardowe informacje o podzespołach komputera, czas i datę, które można ustawić.

 

 

W kolejnej zakładce - zaawansowane można ustawić funkcję Wake on LAN. Dyski spiąć w RAID, ustawić podświetlenie dla klawiatury oraz paska znajdującego się na przodzie obudowy. Można też ustawić w jakim trybie turbo ma się uruchamiać laptop, a bardziej to służy do ustawiania możliwości rozkręcania się wentylatorów. Można też ustawić w jakim trybie ma pracować laptop. Czy ma działać na APU oraz dedykowanym GPU, czy tylko na samym dGPU.

 

 

Zakładka zabezpieczenia odpowiada za ustawienie hasła administratora, włączenie i wyłączenie bezpiecznego uruchamiania, zarządzanie kluczami. Można też ustawić hasła dla dysków.

 

 

W sekcji rozruch możemy ustawić z jakiego urządzenia ma się uruchamiać system. Jest opcja uruchamiania zdalnego poprzez LAN.

 

 

Ostatnia zakładka to wyjście gdzie możemy zapisać zmiany jakich dokonaliśmy w biosie, czy też zresetować ustawienia do początkowych.


Nie wiem czy jest opcja wyświetlania biosu w bardziej rozbudowanej wersji. Bo póki co, to brakuje bardzo ważnych ustawień dla fTPM, która jest wymagana dla poprawnego działania Windowsa 11. Nie ma też opcji Resizable BAR, która wpływa znacząco na dzianie gier. Nie ma opcji ręcznego ustawiania podkręcania procesora, czy też pamięci. Ogólnie nie ma nic z ustawień, co mogło by zakłopotać zwykłego Kowalskiego. Ot proste ustawienia, gdzie nie da się nic zepsuć.

 

Konfiguracja

Tak jak wspominałem na początku tej recenzji mój wybór padł na laptopa Hyperbook V15 z procesorem Ryzen 5900HX wraz z kartą RTX 3070 Max-Q, oraz 16GB RAM taktowane 3200MHz. Zdaję sobie sprawę, że RTX w wersji Max-Q to model z przyciętym TGP. Wcale mnie nie dziwi takie rozwiązanie, ponieważ chipset karty graficznej grzeje się jak wściekły. Mimo zamontowanego dobrego chłodzenia, w niektórych miejscach obudowy podczas dużego obciążenia można się poparzyć. I to wcale nie jest żart.

 


W laptopie znajdują się dwa sloty na dyski NVMe i to tyle. Nie ma miejsca na standardowe dyski HDD 2,5 cala. Około 1/3 miejsca zajmuje bateria, resztę miejsca zajmuje płyta główna oraz całe chłodzenie. Jako, że obudowa gdzie znajdują się wszystkie podzespoły jest dość płaska (około 1,6 cm), to nie było miejsca, aby cokolwiek więcej tam upchnąć.


Wydajność

Takie podzespoły powinny dostarczyć odpowiednią wydajność i tak w rzeczywistości jest. Zamontowany w laptopie system Manjaro działa rewelacyjnie. Wszystko uruchamia się szybko i nie ma mowy o jakichkolwiek opóźnieniach. Jeśli chodzi o gry, to nie ma z tym większego problemu. Poza grami od Ubisoft, reszta działa. Jedne lepiej inne gorzej. Wszystko zależy od tego z jakiego lunchera pochodzi gra. Na Steamie z testowanych 30 gier wyrzuca do pulpitu tylko Guardians of Galaxy i nie da się w ten tytuł pograć. Cyberpunk, Control czy inne gry wydane w ciągu zeszłego roku działają bez problemu.

 


DLSS

Nie wiem czy tylko ja mam z tym problem, ale na Linuxie nie działa mi DLSS. Ustawienia są poprawne i główną kartą, która przetwarza obraz jest RTX 3070. Jednak w żadnej z gier, w której zaimplementowano technikę DLSS nie da się jej aktywować. Niby ze sterownikami Nvidii 495.46 miała zostać automatycznie dodana obsługa DLSS. Nawet zmiana ustawień tak aby działała sama karta dedykowana RTX 3070 bez wsparcia zintegrowanej karty graficznej nie przynosi oczekiwanych rezultatów. Wciąż DLSS w grach jest nieaktywny.


Temperatury i pobór mocy

Nadszedł czas na kilka słów krytyki, bo o ile system chłodzenia do słabych nie należy tak nie został on odpowiednio zaprojektowany, bo nie pokrywa całej części laptopa, a w szczególności klawiatury. Owszem tam gdzie kręcą się wiatraki nawet przy największym obciążeniu jest chłodno, tak już na środkowej części klawiatury i ramce powyżej jest gorąco i można się poparzyć. O szumie jaki wydobywa się przy najwyżej ustawionych wiatrakach nie będę pisał, bo z tego co widziałem wiele modeli z nowymi kartami RTX z serii 3XXX ma z tym problem. Mimo kiepskiego rozłożenia wiatraków to reszta systemu chłodzenia jest przemyślana. Powietrze jest zasysane z dołu przez kratki wentylacyjne oraz z góry laptopa przez klawiaturę. Ciepłe powietrze jest wydmuchiwane przez kratki wentylacyjne umieszczone z tyłu oraz na bokach laptopa

 


Pobór mocy podczas pracy to średnio około 60 Watów, więc nie jest źle. W stresie natomiast pobór energii rośnie do 180 Watów, co też nie jest jakimś dużym zużyciem patrząc na podzespoły laptopa. Owszem, przycięty RTX 3070 nie jest w stanie pokazać swojej pełnej mocy, ale gdyby tak było to laptop ten po kilku dłuższych sesjach nadawałby się jedynie do wyrzucenia. System chłodzenia miałby problem z odprowadzeniem ciepła. Ciepło, które nie zostałoby wypchnięte na zewnątrz, gromadziłoby się w środku laptopa i mogłoby doprowadzić do uszkodzenia innego podzespołu. Należy pamiętać, że CPU jak i GPU mają wspólny system chłodzenia. Do tego dochodzą grzejące się dyski SSD, które nie mają żadnego radiatora. Nawet gdybym chciał, to nie ma możliwości upchnięcia takiego w obudowie, bo jest za mała. Wewnątrz laptopa znajduje się bateria, która też ciepła nie lubi i w razie przegrzania mogłaby się zapalić, co spowodowało by duże straty.


Bateria

Jeśli mowa o baterii to starcza ona na jakieś 2 godziny pracy, więc bez rewelacji. Jej pojemność to zaledwie 4000mAh. Dla mnie bateria w tym laptopie to raczej takie zabezpieczenie przed utratą zasilania. Jej stan zmieniał się co chwilę w zależności od obciążenia APU. Przy dość dużym obciążeniu dało się ją rozładować w ponad godzinę. Hyperbook V15 to maszyna, która lubi być blisko zasilania.


Zasilacz

A skoro o zasilaczu mowa to jest on od firmy Chicony model Made in China, o mocy 230 Watów, więc zapas jakiś pozostaje. Jego gabaryty to taki średniak. 15,5cm na 7,5cm i 3cm nie robi z niego cegły. W poprzednim laptopie miałem większy, a oferował tylko 160 Watów. Minusem jest brak jakichkolwiek gumowych nóżek, które trzymałyby ten zasilacz na miejscu. Sam zasilacz ma jeden wielki minus a mianowicie długość kabla od zasilacza do laptopa. Jest to zaledwie 120 cm, co nie pozwala na komfortową pracę. Zwłaszcza jeśli posiadamy wysokie biurko czy też oddalone źródło prądu. Nie wiem kto projektuje takie kable, ale 180 cm to minimalna długość dla kabla, aby można było komfortowo pracować w każdych warunkach. Kabel od gniazdka do zasilacza można sobie wymienić więc o jego długości nie będę pisał, choć też nie jest ona rewelacyjna. Ja od razu ten kabel wymieniłem na dłuższy.

 


Montowanie dysków

Podczas zamawiania laptopa można sobie wybrać czy chcemy dyski czy też nie. Ja zdecydowałem się na opcję bez dysków. Aby zamontować dysk należy odkręcić dolną pokrywę, żadna filozofia. Nie czepiałbym się tego gdyby nie fakt, że śruby jakich użył producent bardzo łatwo uszkodzić. Najpierw do laptopa trafił jeden dysk, ale okazało się, że to za mało. Przy próbie montażu drugiego dysku jedna ze śrub najzwyczajniej w świecie nie dała się odkręcić i pozostało mi tylko rozwiercenie jej. Codziennie się dysków nie montuje jednak pierwszy raz spotkałem się z sytuacją, że część użytych śrub przy drugim rozkręcaniu nie nadawała się do kolejnego użytku.

 

Klawiatura

Jeśli doczytałeś do tego momentu to zastanawiasz się czemu poświęcam klawiaturze osobny wątek. Jest ku temu powód, a nawet trzy. Pierwszy z nich to połączenie klawiatury z systemem chłodzenia, co wypada rewelacyjnie. Kolejne dwa już nie są pozytywne, a to dlatego że zastosowana klawiatura posiada zbyt duże przyciski. W moim osobistym odczuciu, źle się pisze na klawiaturze, która posiada duże klawisze i bardzo małe przerwy między nimi. Do czcionki nie będę się czepiał, bo jest ona duża i czytelna, a że nie jest to jedna ze znanych czcionek, cóż... Drugi minus to zastosowane podświetlenie i kontrola tego podświetlenia. Jako, że korzystam z jednej z dystrybucji Linuxa jedyna kontrola podświetlenia klawiatury jest dostępna w biosie. O biedzie w ustawieniach biosu pisałem wcześniej, a teraz tylko powtórzę, że to taka sama bieda panuje przy ustawieniach podświetlenia klawiatury. Kilka trybów, brak możliwości regulacji prędkości, źle zaprojektowane samo podświetlenie. Podświetlenie, które w trybie przejść z jednego koloru do następnego skutkuje tym, że kilka razy wyświetlają się jednocześnie dwa kolory.


Może i się czepiam tego podświetlenia ale uważam, że powinno to być rozwiązane w dużo lepszy sposób. Wpływa to bardzo negatywnie na odbiór samego laptopa.

 

 

Klapa

Kolejnym elementem, na który zwróciłem uwagę jest klapa. Firma Hyperbook daje możliwość zrobienia własnego graweru na zewnętrznej stronie klapy, co jest bardzo ciekawym rozwiązaniem. Przyjemność taka kosztuje 199 złotych i uważam, że jest tego warta. Dostajemy spersonalizowany laptop, bez żadnych oznaczeń producenta. Oczywiście jest też możliwość, aby na płycie razem ze swoim grawerunkiem pojawiło się logo Hyperbook, ale można z tego zrezygnować. Fajnie, że są cienkie ramki i matryca ze 100% pokryciem sRGB, całkiem dobrze zaprojektowane zawiasy, ale… Pokrywa jest zbyt giętka przez co łatwo ją wygiąć i uszkodzić matrycę. Sama pokrywa otwiera się w jakichś 170 stopniach co może dodatkowo przy mocniejszym pchnięciu pokrywy do tyłu uszkodzić ją wraz z zawiasami i matrycą. Podobny problem miewają obecnie wszystkie laptopy z cienkimi ramkami.

 

 

Użytkowanie na co dzień

Jeśli chodzi o użytkowanie i moc laptopa, to jest on szybszy od mojego stacjonarnego komputera, w którym znajduje się Ryzen 3950X i GTX 1080Ti. To wystarczy aby napisać, że firma Hyperbook spisała się. Osobiście podczas codziennego użytkowania nie mam z tym laptopem najmniejszych problemów poza wleczeniem wszędzie zasilacza. Mocy obliczeniowej na dzień dzisiejszy jest wystarczająco. Najnowsze gry działają bez problemu. Czego chcieć więcej? Od strony sprzętowej i wykonania jest po prostu bardzo dobrze. Magnezowa obudowa z plastikowym spodem, bardzo dobrze się spisuje przy odprowadzaniu ciepła. Tylko ta cena trochę wysoka.


Podsumowanie

Gdybym miał dzisiaj, czyli pod koniec roku 2021, zdecydować czy kupić laptop Hyperbook V15 czy nie, zrobiłbym to. Mimo posiadanych wad i pewnych rozwiązań, które mi nie odpowiadają to uważam, że warto zainteresować się tym modelem. Słyszałem też dużo niepochlebnych opinii, że Hyperbook sprzedaje składaki. No cóż, praktycznie każda z firm, która ma w swojej ofercie laptopy, sprzedaje składaki. Próżno szukać dzisiaj komputera czy laptopa, który w 100% byłby zbudowany z podzespołów jednego producenta. Recenzja powstała w ciągu kilku miesięcy użytkowania.

 

recenzja użytkowa, Hyperbook V15, Ryzen 5900HX, RTX 3070 Max-Q

Wczytywanie komentarzy... Komentarz zostanie odświeżony po 00:00.

Zostaw komentarz jako pierwszy.

Zostaw tu swój ślad...
Niezalogowany ?
lub skomentuj jako gość